Czy wiesz, że…

Czesc pierwsza: Franciszek Smuda

sezonie 1999/2000 Jacek Magiera nie znalazl uznania w oczach owczesnego trenera Legii Franciszka Smudy i musial spedzil pol roku na wypozyczeniu w Widzewie Lodz. Nie bylo by w tym nic dziwnego gdyby nie to, ze po powrocie z miasta Wlokniarzy „Magic” wrocil do lask popularnego „Franza” i jako jedyny podopieczny tego szkoleniowca wywalczyl miejsce w podstawowym skladzie bedac wczesniej niechcianym. Obecnie, obaj panowie na swoj widok serdecznie sie usmiechaja i dlugo rozmawiaja. Przed meczami druzyn Magiery i Smudy czesto mozna ich spotkac razem zartujacych i smiejacych sie… Stosunki miedzy nami sa bardzo dobre. Zawsze jak trener Smuda przyjezdza na Legie z jakas inna druzyna walniemy tzw „misia” a potem pogadamy i pozartujemy. Magiera nie chce wspominac nienajmilszych chwil gdy zostal „zeslany” do Lodzi. Bylo minelo, mnie cieszy to ze mimo iz wiele osob nie dawalo mi szans grania u tego trenera – gralem jako podstawowy zawodnik. .

Statystyki Magier w Legii prowadzonej przez Smude przed wypozyczeniem „Magica” do Widzewa: 11 meczow pod wodza Smudy, 5 wystepow Magiery (wszystkie jako rezerwowy, zazwyczaj od 85 lu 89 minuty).

Statystyki Magiery w Legii prowadzonej przez Smude po powrocie z wypozyczenia „Magica” do Widzewa: 22 mecze pod wodza Smudy, 11 wystepow Magiery (na poczatku jako rezerwowy, a w szesciu ostatnich meczach Legii trenera Smudy, piec razy Jacek gral w podstawowym skladzie).<br
Dla porowniania: Srednio 33 sekundy na boisku w pierwszych szesciu meczach pod wodza Smudy. Srednio 88 minut na boisku w ostatnich szesciu meczach pod wodza Smudy.

Piotr Skalski
2005

Czesc druga: czas wolny

Jacek Magiera swoj wolny czas zazwyczaj spedza w Czestochowie. W kazdym wywiadzie pytany o wakacje lub swieta odpowiada, ze najmilej spedza go w swoim rodzinnym miescie. W dodatku, gdy wiekszosc pilkarzy probuje odpoczac od pilki noznej, „Magic” organizuje turnieje dla mlodziezy, jezdzi na mecze trampkarzy i pomaga mlodym sportowcom Rakowa. Tym razem sprobowalismy sie dowiedziec jakie jest inne miejsce niz Czestochowa do ktorego z checia by wrocil Jacek, ale tradycyjnie Jacek zaczal od zaznaczenia, ze to jego rodzinne miasto jest najwspanialsze:Czestochowa jest bezkonkurencyjna – tam mam rodzine, przyjaciol, znajomych. Tam mam Rakow, w ktorym sie wychowalem – i w ktorym spedzalem wiekszosc swojego mlodzienczego zycia. Do dzis jak bywam w Czestochowie nie bylo dnia aby nie poszedl na Rakow. Tam nabieram sily i mobilizacji. Inne miejsca gdzie mi sie podoba oprocz stadionu Legii to Sopot i Kolobrzeg. Piekne miejsca nadmorskie gdzie zawsze jak moge jade na swoje 3-4 dniowe wakacje.

Piotr Skalski
2005

Czesc trzecia: PSP 49

Jacek Magiera chodzil do szkoly podstawowej numer 49 w Czestochowie. Obecnie, przy tej szkole dziala klub UKS Olimpijczyk, ktory organizuje razem z Jackiem „turnieje gwiazdkowe”. Do tej szkoly uczeszczali takze obecnie zawodnicy Rakowa Grzegorz Cyrulinski, Sebastian Zebrowski, Maksymilian Rogalski, Tomasz Lesik i dwaj, ktorzy jeszcze niedawno reprezentowali czerwono-niebieskie barwy Mariusz Mazur i Michal Galkowski. Rowniez w tej szkole (teraz polaczonej z gimznajum nr. 22) nauczycielem wychowania fizycznego jest obecny trener czestochowskiej druzyny Robert Olbinski. Szkoleniowiec ten razem z Jackiem zdobyl wicemistrzostwo Polski w spartakiadzie mlodziezy szkol podstawowych. W skladzie tej druzyny byl takze wczesniej wymieniony Cyrulinski oraz byly pilkarz Rakowa Krzysztof Stepien, ktory wystepowal w pierwszej lidze razem z „Magiciem”. Z bylych graczy pierwszoligowej druzyny rowniez Marcin Bojarski zaliczyl dwa lata w tej „podstawowce”. Do PSP 49 uczeszczal rowniez brat Jacek – Marek. Komentator pracujacy obecnie w Polsacie, a wczesniej komentujacy m.in. mecze siatkarskiej reprezentacji Polski czy mistrzostwa swiata w skokach narciarskich. Marek i Jacek nie zapomnieli o swojej szkole i czesto mozna ich w niej spotkac. Jacek uczyl nawet historii przez dwa miesiace m.in. Milosza Bieleckiego, a takze wielu juniorow Rakowa w ramach praktyki Akademii Jana Dlugosza. „Magic” nie jeden raz byl tez gosciem specjalnym na imprezach sportowych w „czterdzieste dziewiatce” i cieszy sie ogromna popularnoscia wsrod jej uczniow. Jacek z usmiechem na twarzy wytlumaczyl powod czestych wizyt w swojej bylej szkole – – Czesto wstepuje do szkoly, bo zawsze idac z domu do garazu przechodze obok niej i z sentymentu i przyzwyczajenia po prostu odwiedzam znajomych.

Dla wielu mlodych adeptow futbolu jest rowniez wielka frajda gdy moga sie popisac swoimi umiejetnosciami pilkarskimi przed „Magiciem”, ktory „po drodze” rowniez ma na boisko szkolne i czesto sie na nim pojawia. Jacek zdradzil nam tajemnice i powiedzial dlaczego mozna go spotkac siedzacego na laweczkach otaczajacych plan gry – od najlepszych zawsze sie czegos mozna nauczyc i dlatego przychodze popatrzec na mistrzow w swoim fachu.

Piotr Skalski
2005

Czesc czwarta: rzuty wolne

Jacek Magiera nigdy nie wykonywal rzutow wolnych w seniorskiej pilce. – Mialem ta przyjemnosc, ze gralem z zawodnikiem, ktorzy robili to zdecydowanie lepiej niz ja. Tomek Kielbowicz w Legii czy Janek Spychalski w Rakowie sa w tym bardzo dobrzy, wiec ja nigdy nie mialem okazji do wykonywania rzutow wolnych. Jedynie w juniorach czasami strzelalem z wolnych.
Inaczej jest z rzutami karnymi – Co do „jedenastek” to strzelalem zarowno w Legii jak w reprezentacji Polski. Powiem szczerze, ze zazwyczaj pokonywalem bramkarzy. Nie udala mi sie ta sztuka jedynie w barwach Legii w meczu polfinalu Pucharu Polski w Grodzisku z Groclinem i w reprezentacji Polski w meczu z Grecja.

O talencie do wykonywania karnych i stalowych nerwach Magiery przekonal sie rowniez nizej podpisany. W 1997 roku na boisku przy szkole podstawowej, do ktorej uczeszczal maly Jacej rozgrywalismy mecz, ktory zakonczylismy karnymi. Mimo moich mozliwosci bramkarskich musialem uznac wyzszosc „Magica”, ktory mimo ogromnej presji bez zadnych problemow umiescil pilke w siatce (tzn. siatek nie ma na owym boisku, ale gol byl). Ostatnio zapytany przeze mnie o tamten arcywazny fakt stwierdzil z usmiechem, ze… tamtego karnego akurat nie pamieta.

Piotr Skalski
2005

Czesc piata: „na 1:0”

Jacek Magiera zawsze jak trafial do siatki w barwach Rakowa w pierwszej lidze byly to pierwsze bramki w meczu. „Magic” zdobyl osiem goli w czerwono-niebieskim stroju w pierwszej lidze i sidem z nich zdobyl przy rezultacie 0:0. Jedyna, ktora zostala zdobyta przy innym rezultacie to druga bramka w meczu z Lechem Poznan. A pierwsza bramke w wymienionym pojedynku zdobyl… Jacek Magiera. Ja po prostu nie lubi bezbramkowych remisow i dlatego zawsze przy wyniku 0:0 bylem podwojnie umotywowany zeby trafic do siatki. I udawalo sie – wytlumaczyl z usmiechem na twarzy swoja umiejetnosc strzelania bramke „na 1:0”.

Inna ciekawa rzez jest to, ze „Magic” nigdy nie trafil do bramki (w barwach Rakowa) z podania bocznego pomocnika. Trzy z osmiu trafien w ekstraklasie padly po podaniach Jana Spychalskiego, ktory byl srodkowym ofensywnym pomocnikiem lub „falszywym” drugim napastnikiem. Kolejne trzy asysty byly dzielem Pawla Skrzypka, ktory co prawda nieraz gral na boku pomocy, ale w meczach gdy „Magic” strzelal bramki po jego podaniach wystepowal na innych pozycjach. Dwa raz byl bocznym obronca (w meczu z Hutnikiem – prawym, w meczu z Lechem – lewym) i raz srodkowym defensywnym pocnikiem (w meczu z Legia). Dwie ostatnie asysty zaliczyli napastnicy – Robert Kugiel (w meczu z GKS-em Belchatow) i Grzegorz Skwara (w meczu z Lechem Poznan).

Piotr Skalski
2005

część szósta

Czesc szosta: komputery

Pierwsza gra komputerowa, która „testowal” Jacek Magiera było Sensible World Of Soccer. „Magic” w swoim dziecinstwie nie gral na komputerze, ale raz zostal namowiony do sprawdzenia najlepszej w tamtym czasie gry pilkarskiej SWOS i przy okazji popularnej wtedy… „The Warms”. Oczywiście „Magic” agresywny nigdy nie był i strzelajace robaki mu się nie spodobaly. Za to gra pilkarska już bardziej. Zwlaszcza, ze Jacek zobaczyl w Rakowie swoich ulubiencow Jana Spychalskiego, Andrzeja Wroblewskiego i Roberta Cieslewicza. Po dlugiej przerwie z komputerami „Magic” znow zostal namowiony do sprawdzenia kolejnej gry. Tym razem padlo na Championship Manager’a. Jacek zostal poproszony przez owczesnego redaktora strony CM Revolution Filipa Adamusa o obejrzenie i skomentowanie swoich atrybutow w wyzej wspomnianym managerze. Zadanie „Magic” wykonal, ale tym razem również nie miał wystarczajaco duzo czasu i checi, aby sie przekonac do komputerow. Dopiero internet spowodowal, ze Jacek spedza troche czasu przy komputerze. „Magic” jest stalym bywalcem na stronie Rakowa i serwisach o Legii, a także chetnie dostarcza materialow na strone poswiecona w calosci jego osobie.

Piotr Skalski
2005