Artykuły

2012-12-28 Udany staż w Espanyolu (Legia.com)
W grudniu na staż do Espanyolu Barcelona udał się Jacek Magiera. Drugi trener Legii w rozmowie z legia.com opowiedział o pobycie w Hiszpanii. – To był wartościowy tydzień.

– Jestem bardzo zadowolony ze stażu w Espanyolu. Przez cały czas jego trwania byłem blisko drużyny. Podczas kolacji rozmawiałem z trenerem Aguirre, drugim szkoleniowcem oraz z Juanem. Wszyscy chętnie odpowiadali na moje pytania. Miałem okazję przyjrzeć się, jak zespół z Barcelony przygotowuje się do meczów.

Staż rozpocząłem w Madrycie, gdzie Espanyol grał z Realem. Chyba przyniosłem szczęście bo drużyna zremisowała na Santiago Bernabeu, a kilka dni później wygrała kolejne spotkanie i wydostała się ze strefy spadkowej. Poza szatnią pierwszej drużyny miałem okazję zobaczyć, jak funkcjonuje akademia. Widziałem tamtejsze zaplecze i treningi. Z Hiszpanii przywiozłem sporo notatek i informacji, które potwierdziły w jakim kierunku zmierzamy. Niektóre spostrzeżenia zechcę wprowadzić w swój warsztat treningowy. Wyjazdy na takie doszkalanie to dobry pomysł, pod warunkiem, że kluby poważnie potraktują swoich gości i pozwolą być blisko drużyny. Dziękuję trenerowi Aguirre za wsparcie i cenne porady.

Będąc na stażu w Espanyolu poznałem trenera bramkarzy – Thomasa Nkono – który w 1982 roku grał przeciwko Polsce na mundialu w Hiszpanii. Szkoleniowiec z Barcelony wspominał tamto spotkanie, opowiedział kilka anegdot, co tylko potwierdza, że mogłem poczuć się tam bardzo dobrze.

Zrodlo: Legia.com

2006-01-01 Alfabet « Magica » (zrodlo wlasne)
Jacek nigdy nie był chętny do robienia „piłkarskich alfabetów”. Zawsze mówi, ze nie chce nikogo ważnego pominąć. „Magic” woli wywiady czy ankiety dlatego my sami stworzyliśmy „alfabet Magica”, o najważniejszych wydarzeniach i osobach w karierze Magiery.

Artur Lampa – kolega Jacka z czasów gry w kolejnych szczeblach wiekowych w Rakowie. Obaj do tej pory utrzymują kontakt. Artura nigdy nie brakuje w meczach pokazowych w drużyny Magic Sport Team.

“Barca” – ulubiony zagraniczny klub Jacka. „Magic” miał okazje grać przeciwko słynnej Barcelonie w barwach Legii i musiał uznać wyższość faworytów tego pojedynku. Na dodatek został ukarany czerwoną kartką (w dorosłej piłce został wyrzucony z boiska tylko dwukrotnie).

Czêstochowa – ukochane miasto „Magica”. W każdej wolnej chwili Jacek wraca do swojego rodzinnego domu. Nigdzie indziej na świecie Magiera nie wypoczywa tak dobrze jak właœnie tam.

Dobosz Zbigniew – „Trener Dobosz nauczył mnie gry w piłkę od podstaw i to dzięki niemu grałem w reprezentacji i gram w Legii” – to zdanie tłumaczy wszystko. Jacek darzy ogromnym szacunkiem i sympatia tego szkoleniowca.

Eliminacje do olimpiady w Sydney – do wyjazdu na olimpiadę w Sydney nie zabrakło wiele. Polacy zostali wyeliminowani w barażach przez Turków. Był to jeden z najsmutniejszych momentów w karierze „Magica”.

Feta mistrzowska – jedno z najmilszych wydarzeń w przygodzie z piłką „Magica”. Ogromna radość, niezapomniane chwile po osiągnięciu mistrzostwa Polski, nawet dla osoby, która wcześniej zdobyła mistrzostwo Europy.

Gol z Wisłą Kraków – zdecydowanie najpiękniejsza bramka zdobyta przez „Magica”. Częstochowianin przebiegł z futbolówką pół boiska i pięknym strzałem w „krotki róg” pokonał bramkarza Wisły Kraków. Gol – stadiony świata.

„Hutnicza” dzielnica – Raków – oczywiście w tej dzielnicy jest stadion częstochowskiej drużyny. „Magic” będąc w Częstochowie, zawsze wybiera drogę przez… ulicę Limanowskiego gdy gdzieś jedzie, by choć przez chwilę popatrzyć na stadion, na którym zdobywał kiedyś bramki.

Internet – Jacek nigdy nie przepadał za komputerami. Dopiero gdy podłączył sobie internet więcej czasu spędza przed monitorem. Oczywiście najczęściej odwiedza strony Legii, Rakowa i swoją.

Japonia – w tym kraju odbywały się mistrzostwa świata, w których Polska reprezentacja znalazła się w najlepszej czwórce. „Magic” był podstawowym zawodnikiem tej drużyny.

Kibic siatkówki – „Magic” ma wielu kolegów wśród siatkarzy, a jego brat Marek jest komentatorem zajmującym się m.in. siatkówką. Jacka można często zobaczyć na hali podczas meczy siatkówki, a siatkarzy w gwiazdkowych meczach pokazowych organizowanych przez Magica.

Legia – klub, w którym spędził 9 lat, zdobył mistrzostwo Polski, puchar Polski, superpuchar Polski i grał w europejskich pucharach. Przez ten czas zaliczył 232. występy i zdobył 19 goli.

Marcin Baszczynski – najlepszy kolega Jacka z młodzieżowej reprezentacji Polski. Marcin i Jacek zazwyczaj mieszkali razem w pokoju na zgrupowaniach. Grają w drużynach, które walczyły ze sobą o mistrzostwo Polski i kibice tych drużyn delikatnie mówiąc nie przepadają za sobą. Oni przeciwnie do kibiców bardzo się lubią, piłkarz Wisły często gości w częstochowskiej hali „Polonia” i broni barw Magic Sport Team’u.

Nowy klub – Jacek z pewnością opuści zimą Łazienkowską. Jego nowym klubem będzie… to okaże się już wkrótce. Media spekulują o różnych drużynach. Ostatnio najbardziej popularne są Arka Gdynia i Górnik Łęczna. „Magic” oficjalnie nie chce zdradzić nazwy klubu, aż do podpisania kontraktu

Obrona – pozycja, na której nieraz gra Jacek. On jednak lepiej się czuje na środku pomocy i dużo więcej radości sprawia mu występowanie na tej pozycji.

Polska reprezentacja – „Magic” wystąpił w 99. meczach młodzieżowych reprezentacji Polski. Jak do tej pory nie udało mu się jednak dobić do setki. Obyśmy się kiedyś doczekali tego jubileuszowego występu, a zarazem debiutu w pierwszej reprezentacji Polski.

Raków – jako dziecko był kibicem Rakowa. Później zawodnikiem trampkarzy, juniorów i pierwszej drużyny. Następnie już jako zawodnik Legii znów był kibicem, a od jakiegoś czasu jedną z osób, która pomaga w odbudowie wielkiego Rakowa. Czy „Magic” wystąpi jeszcze kiedyś w barwach swojego ukochanego klubu nie wiadomo, ale pewne jest, ze do tego klubu kiedyś wróci – nie wiadomo tylko jaką będzie pełnić funkcję. Zresztą już teraz Jacek twierdzi, ze nigdzie nie musi wracać, bo w sumie to już jest w Rakowie.

Szala Wojciech – urodzony w Piotrkowie Trybunalskim, zaczynał karierę w GKSie Katowice. Od 2001 roku występuje w Legii i jest dobrym kolegą Jacka. „Magic” ma wielu znajomych w warszawskim klubie, ale to właśnie z Wojtkiem się przyjaźni najdłużej i zawsze może liczyć na jego pomoc.

Turcja – to państwo Jackowi kojarzyć może się tylko z jednym – mistrzostwem Europy. W 1993 Magiera razem z reprezentacją Polski wywalczył tytuł najlepszej drużyny starego kontynentu.

Uczeń – świadectwo z paskiem u małego Jacka to norma. Zapytana przez nas pani profesor, która uczyła Jacka historii wspominała małego „Magica” jako bardzo zdolnego ucznia i bardzo sympatycznego chłopca. Jacek jako jeden z nielicznych polskich piłkarzy ukończył studia i… miał praktyki w szkole podstawowej, do której sam kiedyś uczęszczał.

Wróblewski Andrzej i Spychalski Jan – dwaj piłkarze, którzy byli wzorami Jacka. „Magic” wspominając czasy gry w Rakowie bardzo często mówi o nich jako o świetnych piłkarzach i dobrych kolegach, którzy mimo sporej różnicy wieku traktowali go jak kolegę.

Zesłanie do Widzewa – w 1999 roku za kadencji Franciszka Smudy, „Magic” nie grał zbyt wiele i popularny „Franz” nie potrzebował w swoich szeregach Magiery. Jacek został wypożyczony do łódzkiego Widzewa, gdzie miał okazje do częstszych występów.

Piotr Skalski

Zrodlo: wlasne

2005 Solidność i profesjonalizm (www.Legia.com.pl)
Styczeń 1997 roku, początek przygotowań do rundy wiosennej. W treningu uczestniczy czwórka nowych piłkarzy, którzy mają wzmocnić Legię i wywalczyć z nią mistrzostwo kraju. Jest dwóch reprezentantów kraju – Sylwester Czereszewski i Paweł Skrzypek, a także dwóch 20-latków – Piotr Włodarczyk i Jacek Magiera.

Mało kto zdawał sobie wtedy sprawę, że to właśnie ten ostatni zostanie w stołecznym zespole najdłużej i osiągnie z ‚wojskowymi’ najwięcej sukcesów. Co ciekawe Magiera, wychowanek Rakowa Częstochowa, przychodził do Legii jako pierwszy mistrz Europy w historii klubu. Latem 1993 roku wywalczył ten tytuł z reprezentacją Polski do lat 16. Następnie kontynuował swoją udaną karierę w starszych rocznikach reprezentacji – jak chociażby w reprezentacji olimpijskiej Pawła Janasa – będąc nawet jej kapitanem. Do pełni szczęścia popularnemu ‚Magicowi’ zabrakło choćby jednego występu w dorosłej kadrze, aczkolwiek, jak sam kiedyś stwierdził, nie był gorszy od wielu do niej powoływanych (z czym należy się zgodzić).

Do Legii młody piłkarz trafił za czasów Mirosława Jabłońskiego. Początkowo grał niewiele, co z uwagi na dużą konkurencję w drużynie (na środku obrony występował Jacek Zieliński, a jako defensywny pomocnik grał przeżywający wtedy drugą młodość Dariusz Czykier) nie mogło dziwić. Co prawda w swoim debiutanckim sezonie w barwach Legii Jacek nie zdobył mistrzostwa, to jednak zapisał na swoim koncie Puchar Polski, a kilka miesięcy później wraz ze swoimi partnerami z zespołu zdobył Superpuchar. Nieco więcej gry wszechstronny zawodnik zaznał dopiero za czasów trenerskiego duetu – Jerzego Kopy i Stefana Białasa. Jednak po zwolnieniu Białasa Magiera był tylko rezerwowym u nowego szkoleniowca Dariusza Kubickiego. Jeszcze gorzej było za trenerskiej kadencji Franciszka Smudy, który nie darzył młodego piłkarza przesadnym zaufaniem (stwierdził nawet w jednym z wywiadów, że „Magiera człapie”). W rezultacie Jacek na początku 2000 roku został wypożyczony do Widzewa Łódź, jednak po pół roku grania ponownie wrócił do Warszawy.

Po hucznych zapowiedziach zdobycia trzech koron przez Smudę i niezrealizowania swoich przyrzeczeń, z hukiem pożegnano się z ‚Franzem’. Jak się okazało zwolnienie Smudy otworzyło dla ‚Magica’ szansę na grę w większym wymiarze czasowym. Co prawda Dragomir Okuka, podobnie jak każdy trener, początkowo rzadko stawiał na defensywnego pomocnika Legii, to jednak z czasem przekonał się do jego wszechstronności i solidności. Jacek stał się ważnym ogniwem drużyny z Łazienkowskiej i mimo, że nie zawsze wychodził w pierwszej jedenastce (jednak w 28 meczach mistrzowskiego sezonu 2001/2002 zagrał aż w 23 spotkaniach), to w pełni można go utożsamić z mistrzowską ekipą. A że do mistrzowskiej patery Legia dorzuciła jeszcze Puchar Ligi śmiało można zaryzykować tezę, że był to najlepszy sezon ‚Magica’ w barwach Legii. W pamięci pozostanie zwłaszcza jego piękna bramka strzelona Grzegorzowi Szamotulskiemu na Łazienkowskiej w meczu z Amiką. Bramka tyleż istotna (do przerwy ‚wojskowi’ przegrywali 0:1, aby w drugiej połowie między innymi za sprawą Magiery wygrać 3:2), co piękna (piłka uderzona przez stołecznego piłkarza trafiła pod poprzeczkę.

Wychowanek Rakowa miał wyjątkowe szczęście do pięknych uderzeń, gdyż jeszcze za kadencji Okuki strzelił ładną i w dodatku decydującą bramkę (na 3:2 dla Legii) Górnikowi w Zabrzu. Po odejściu ‚kata z Belgradu’ Magiera znowu musiał się zadawalać rolą typowego ‚zapchajdziury’ w wicemistrzowskiej drużynie prowadzonej ponownie przez Kubickiego. Więcej szans na grę dostawał za to od następcy ‚Kuby’ – Jacka Zielińskiego, który bardzo często ustawiał ‚Magica’ na środku defensywy. Co ciekawe, za kadencji dwóch wyżej wymienionych trenerów uwagę zwraca przede wszystkim aktywna rola byłego piłkarza reprezentacji olimpijskiej w pogromach Wisły Kraków (w zwycięskich meczach na Łazienkowskiej zakończonych wynikami 4:1 i 5:1 ‚Magic’ strzelił po jednej bramce i przy reprezentantach kraju – Macieju Żurawskim i Tomaszu Frankowskim – wyglądał wtedy jak ‚profesor’).

Niezły okres w zawodowym życiu wszechstronnego gracza skończył się z chwilą przybycia do klubu Dariusza Wdowczyka. Za ‚Wdowca’ piłkarz grał bardzo mało i tylko kwestią czasu wydawało się jego pożegnanie z klubem, co w końcówce rundy jesiennej stało się faktem. Obecnie 28-letni zawodnik szuka nowego klubu, a w zasadzie to kluby szukają jego ceniąc jego rzetelność, profesjonalizm, inteligencję. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że defensywny pomocnik Legii miał minioną rundę nieudaną i w meczach, w których dostawał szansę, spisywał się słabo. W sumie w barwach Legii Magiera zagrał w lidze 190 meczów, strzelając 17 bramek. Może nie był wirtuozem piłkarskiej techniki, brakowało mu talentu, lecz nigdy nie można było mu zrzucić braku zaangażowania.

Oprócz niezłych dokonań piłkarskich ‚Magica’ należy też docenić za to, że jako jeden z nielicznych zawodowych piłkarzy był w stanie godzić futbol z nauką i został magistrem historii. Można zatem zaryzykować twierdzenie, że wychowanek Rakowa jest najlepszym piłkarzem wśród historyków i najlepszym historykiem wśród piłkarzy. Warto też wskazać jego talenty pedagogiczne i czuwanie nad postępami w nauce młodych zawodników. Wydaje się, że właśnie ze względu na tę działalność, obecny jeszcze zawodnik ‚wojskowych’ powinien w przyszłości sprawować opiekę nad młodymi piłkarzami Legii jako trener. Póki piłka w grze, życzymy panu Jackowi sukcesów w innych klubach, jednocześnie wierząc, że ze względu na rzadko spotykany wśród graczy profesjonalizm w niedługim czasie znajdzie on zatrudnienie na Łazienkowskiej w innym charakterze niż dotychczas. A za wszystko, co dał naszemu klubowi w przeciągu dziewięciu lat – dziękujemy!

Przygotował: Piotr Miszczak

Zrodlo: Legia.com.pl

Powalczyc z mistrzem (skan z gazety)
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Drodzy futbolisci (skan z gazety)
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Zeby zdobyc tytul (skan z gazety)
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA